fb
Bezpieczne i certyfikowane materiały

Wszystkie zestawy spełniają przepisy norm bezpieczeństwa.

Nauka przez zabawę

Eksperymenty są zaprojektowane przez naukowców związanych z Polską Akademią Nauk i własnoręcznie testowane przez dzieci.

Dostawa subskrypcji 0 zł!

Zestawy subskrypcyjne w modelu subskrypcji co miesięcznej oraz w pakietach dostarczamy za 0 zł.

SmartBee Club Blog

Umiejętność cenniejsza niż czytanie

Umiejętność cenniejsza niż czytanie

Nauka czytania i poznawania literek jest dla dziecka ciekawa może przez pierwsze trzy dni. Potem okazuje się, że zarówno A, jak i N, są do siebie podobne, a właściwie to prawie takie same, a ich nieustanne kreślenie to prawdziwa męka…

Każdy, kto miał dzieci w zerówce i pierwszej klasie, wie o czym mowa. Chyba, że jego maluchy chodziły do jednego z warszawskich przedszkoli, które uczy literek zgodnie z pomysłem jego właścicielki (jednocześnie autorki programów nauczania przedszkolnego i zintegrowanego).

Sześciolatki z tej placówki z bajek, piosenek i zabaw dowiadują się o istnieniu zamku, w którym mieszkają litery. Każda z nich ma inny charakter i zainteresowania – tak jak dorośli i dzieci. „E” jest elegantką i najchętniej chodzi w kapeluszach, dlatego w czasie jej poznawania przedszkolaki przebierają się i organizują pokaz mody. „P” to pracuś, dlatego w tygodniu poświęconym tej literze cała grupa udaje się na wycieczkę do pobliskiej piekarni, aby zobaczyć, jak pracują ludzie produkujący chleb. I tak dalej…

Dlaczego o tym piszę? Bo wiem, że dzieci z tego przedszkola, które dziś mają po 18 lat, do dziś pamiętają tekst piosenek o literkach i wspominają atrakcje, które towarzyszyły ich zapamiętywaniu. A wszystko dlatego, że przyswajanie nudnej wiedzy o kształcie liter, w ich przypadku zamieniło się w kreatywną, zapadającą w pamięć zabawę.

Na swój sposób

Zdaniem Kena Robinsona, znanego na całym świecie pisarza, mówcy i lidera w dziedzinie rozwoju innowacyjności, kreatywność w edukacji jest tak samo istotna, jak nauka pisania i czytania. I powinna być traktowana na równi z tymi umiejętnościami. Tymczasem systemy edukacji na całym świecie robią wszystko, aby było inaczej: tłamszą pomysłowość – i to zarówno tę, którą wykazują dzieci, jak tę, która charakteryzuje niektórych nauczycieli.

Z kreatywnością się rodzimy, twierdzi Robinson i pokazuje przykład dzieci, które – gdy nie potrafią czegoś zrobić wprost – zaczynają kombinować, aby jakoś osiągnąć swój cel. Z biegiem lat, w trakcie edukacji szkolnej, dowiadują się jednak, że takie postępowanie, czyli obchodzenie zadania na swój sposób, jest najgorszym rozwiązaniem. Uczeń powinien rozwiązać zadanie tak, jak to sobie wymyślił nauczyciel.

To błąd! W ten sposób zabija się w dzieciach kreatywność, jest najważniejszą cechą gwarantującą sukces w edukacji. Gdyby nie pomysłowość w szukaniu nowych rozwiązań, nie byłoby większości wynalazków i nowych technologii, nie odkrylibyśmy Ameryki, nie wznieśli w powietrze, nie stanęli na Księżycu…

Nauczyciele z pomysłem

Kreatywność jest też istotną cecha każdego nauczyciela i powinna być brana pod uwagę w trakcie rozpatrywania jego cv. Pomysł pedagoga z przypisaniem cech ludzkich literom w warszawskim przedszkolu okazał się strzałem w dziesiątkę. Podobnie, jak nauka zaznaczania liczb na osi liczbowej za pomocą chronologicznego zaznaczania poszczególnych części Gwiezdnych Wojen. Na taki pomysł wpadła Pi-stacja, kanał na You Tube stworzony przez Fundację Katalyst Education, na którym w prosty i ciekawy sposób wyjaśniane są matematyczne zawiłości. Takich przykładów jest wiele, ale to nadal za mało.

Jaki z tego wniosek? Trzeba znienić system edukacji. Ale to nie takie proste, więc zanim to się stanie, nie zabijajmy kreatywności w naszych dzieciach. Nie oceniajmy ich wyłącznie po ocenach z testów, które nie są wykładnikiem wiedzy, ale doceńmy ich zaangażowanie w wykonywanie dodatkowych prac plastycznych czy projektów na kółko teatralne. Może dzięki temu zachęcimy dzieci do nauki. A trzeba to zrobić, bo, jak przekonuje sir Robinson, w USA aż 20 proc. uczniów rezygnuje z nauki w szkole średniej. W Polsce odsetek młodzieży kończącej naukę przedwcześnie w latach 2009-2013 wynosił ok. 6 procent i warto, aby te tendencje się nie zmieniały na gorsze.